Tańczący spadochroniarz – współczesny Ikar

Spadochroniarze są na co dzień zapracowanymi, zwykłymi ludźmi. Łączy ich wszystkich pasja – szalona fascynacja skokami spadochronowymi i ogromna chęć szybowania pod bezchmurnym, błękitnym niebem. Spadają z prędkością dochodzącą do 200 kilometrów na godzinę. Zaledwie w kilka sekund po skoku, samolot, którego pokład przed chwilą opuścili, staje się tylko plamką na niebie. Fruną samotni pod ogromnym, pustym błękitem nieba. Ziemia przybliża się w zawrotnym tempie, mimo że dzieli ich od niej odległość czasem, aż czterech kilometrów. Postronnemu widzowi często może się wydawać, że to szaleńcy igrający z życiem.

Jednak amatorzy podniebnych ewolucji bez spadochronu, zwykle kochają życie bardziej niż ktokolwiek inny. Chcą tylko uczynić je bardziej ekscytującym i ciekawszym. Są przecież tak blisko od spełnienia odwiecznego marzenia człowieka o beztroskim lataniu w przestworzach. Angielska nazwa tej dyscypliny sportowej nie ma w zasadzie odpowiednika w języku polskim. Mówi się o niej „Skydiving”, czyli podniebne nurkowanie lub „Freefall” – swobodne spadanie.

Amatorzy tego sportu twierdzą, że spadochroniarstwo i swobodne spadanie mają wiele wspólnego z baletem, wyścigami motocyklowymi i wspinaczka wysokogórską, bo gdy dobrze się zastanowić, można zauważyć, że te trzy dyscypliny mają jeden wspólny element – perfekcyjne wyczucie ciała. W każdym z nich podziwiamy płynność ruchów oraz umiejętność oceny sytuacji, zmieniającej się niekiedy w okamgnieniu. Uczestniczący w nich człowiek musi być idealnie zsynchronizowany z otoczeniem.

Skoczkowie podczas wspólnego skoku, łącząc się w figury, prezentują wystudiowane ruchy ich ciała i koncentrację umysłu. Kombinacje w skokach spadochronowych zależą głównie od fantazji skoczków. Swobodne spadanie sprawia, że zupełnie inaczej odbiera się takie zjawiska jak czas, przestrzeń i prędkość. Inaczej traktuje się też zbliżającą się ziemię. Wysoko na górze, pod niebem, nie ma żadnego punktu odniesienia, który pomaga ocenić prędkość spadania. Dopiero kiedy krajobraz ziemski stanie się czytelny, spadochron powinien być już otwarty. W przeciwnym razie skoczkowi zostałoby nie więcej niż dziesięć sekund życia.

Mimo pewnego ryzyka skoczkowie kochają niebo i niewyobrażalne uczucie wolności oraz harmonii z otaczającym ich powietrzem. To przeżycie krótkie, ale niesłychanie intensywne, wyczerpujące oraz ekscytujące – kiedy dobiega końca, wywołuje uczucie ulgi i zadowolenia. Zupełnie jak seks – mówią skoczkowie. Spadochroniarze kochają to ryzyko i zastrzyk adrenaliny towarzyszący skokowi. Czasami dopiero w ostatniej chwili otwierają spadochron. Współcześni psycholodzy twierdzą, że właśnie to balansowanie na krawędzi bezpieczeństwa przyciąga do tego sportu coraz więcej ludzi żądnych silnych wrażeń, którzy, chociaż na moment, chcą oderwać się od otaczającej ich codziennej rzeczywistości. Coraz bardziej nowoczesny sprzęt i techniki szkolenia sprawiają, że „skydiving” jest wbrew pozorom sportem stosunkowo łatwym i bezpiecznym.