22 kolejka Premier League 2016-2017

Na pierwszy ogień dostaliśmy mecz na Anfield gdzie Liverpool pod wodzą Jurgena Kloppa podejmował ostatnie w tabeli Swansea. Oczywiście przed meczem znaliśmy zdecydowanego faworyta, lecz jak to zwykle bywa nie obyło się tutaj bez niespodzianki i to sporej bo drużyna The Reds przegrała to spotkanie z Łabędziami 2:3 za sprawą dwóch goli Fernando Llorente i trafienia Gylfiego Sigurdssona. Szczerze możemy powiedzieć tutaj, że Liverpool praktycznie pogrzebał tym meczem jakiekolwiek swoje szanse na mistrzostwo Anglii i mogą skupić się teraz na walce o Ligę Mistrzów.

Drugim wartym uwagi meczem było spotkanie na Brittania Stadium gdzie Stoke podejmowało rozpędzoną ostatnio drużynę z czerwonej części Manchesteru. Drużyna Czerwonych Diabłów oczywiście dominowała przez większy okres spotkania lecz to The Potters jako pierwsi wyszli na prowadzenie za sprawą samobójczego trafienia Juana Maty. Radość drużyny Marka Hughesa trwała do 90 minuty kiedy to Wayne Rooney pięknym strzałem z rzutu wolnego zapewnił remis drużynie Jose Mourinho, był to jego 250 gol dzięki czemu uplasował się jako najlepszy strzelec w historii drużyny.

Wisienką na torcie Sobotnich spotkań było starcie Manchesteru City z Tottehamem zapowiadany jako hit kolejki mecz na Etihad Stadium nie zawiódł oczekiwań. Zobaczyliśmy tutaj po 2 bramki dla obydwu drużyn, the Citizens trafiali głównie po błędach bramkarza Kogutów Hugo Llorisa, który przez swoje niechlujne interwencje kierował piłkę wprost pod nogi napastników drużyny Pepa Guardioli, lecz ku nieszczęściu Hiszpana zadziorny Tottenham nie dał za wygraną i tak za sprawą Delle Alego i Koreańczyka Sona udało im się wyrównać wynik spotkania.

Na koniec zostają 2 spotkania czołowych drużyn z Londynu, a więc Chelsea i Arsenalu, gdzie drużyna Antonio Conte poradziła sobie z rywalem bez najmniejszego problemu wygrywając 2:0, warto tutaj zaznaczyć kontuzje Ryana Masona, który po zderzeniu głowami z Garym Cahillem doznał pęknięcia czaszki. Za to na Emirates Stadium byliśmy świadkami prawdziwego rollercoastera po którym Kanonierzy ledwo wygrali 2:1 grając w 10” i zdobywając zwycięskiego gola dzięki błędowi sędziego.

Premier League